Zdarza się często, że mimo ogromnego zmęczenia i myślenia przez cały dzień o tym, jak bardzo potrzebujemy snu, w momencie gdy nadchodzi pora spania, celowo odkładamy ten moment. Rozmawiamy jeszcze z domownikami, czytamy książkę lub po prostu scrollujemy media społecznościowe. Zjawisko to określane jest mianem „bed procrastination”, czyli prokrastynacji snu. W psychologii termin ten odnosi się do откładania lub opóźniania czynności, które wymagają uwagi, zastępując je aktywnościami mniej istotnymi, ale przyjemniejszymi – często z powodu lęku lub zwykłego lenistwa.
Liczne badania potwierdzają interesującą zależność: osoby, które w ciągu dnia powstrzymują się od robienia rzeczy, które sprawią im przyjemność, mają większą tendencję do opóźniania pory snu. Innymi słowy, im mniej przyjemnych chwil doświadczamy podczas dnia, tym większe prawdopodobieństwo, że podświadomie próbujemy odzyskać ten utracony czas nocą.
Bunt przeciwko realiom zawodowym
Jednym z głównych powodów tej „mściwej prokrastynacji” jest konflikt między współczesną kulturą pracy a naszymi osobistymi oczekiwaniami dotyczącymi wolnego czasu. Pragnienie chwili prawdziwej wolności sprawia, że pozostajemy na nogach dłużej, niż wymagałby tego nasz organizm. To forma cichego protestu przeciwko brakowi czasu na to, co naprawdę lubimy.
Ten nawyk prowadzi do przesuwania momentu pójścia spać o pół godziny, godzinę lub nawet więcej, mimo że pora pobudki pozostaje nieubłaganie stała. Zachowanie to charakterystyczne jest dla osób, które nie mają zbyt dużej kontroli nad swoim harmonogramem w ciągu dnia. Niechętnie kładą się wcześnie, bo chcą choć przez chwilę poczuć się wolne. W gruncie rzeczy szukają momentu tylko dla siebie, gdyż reszta dnia poświęcona jest wyłącznie wypełnianiu obowiązków.
Konsekwencje nocnego maruderstwa
Im bardziej odkładamy moment snu, tym więcej problemów napotykamy następnego dnia z powodu narastającego zmęczenia i senności. Skutkuje to obniżoną efektywnością, gorszą koncentracją oraz pogorszeniem nastroju. Co więcej, tworzy się w ten sposób błędne koło: im gorzej czujemy się w ciągu dnia i jesteśmy mniej produktywni, tym silniejsza staje się potrzeba odzyskania tego czasu wieczorem poprzez zajmowanie się innymi aktywnościami.
To systematyczne „okradanie” siebie ze snu wpływa również negatywnie na nasze emocje i samopoczucie psychiczne. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Maladze wykazały, że osoby kładące się późno posiadają słabsze strategie regulacji emocjonalnej. Według profesora psychologii, osoby wieczorne częściej zmagają się z problemami psychologicznymi, takimi jak zaburzenia nastroju, zaburzenia odżywiania, psychozy czy problemy ze snem. Z kolei osoby poranne wykazują wyższe poziomy optymizmu, odporności psychicznej oraz inteligencji emocjonalnej.




